Trampki - kolorowo i kwiatowo na wiosnę!

Zdekupażowałam sobie trampki


To moje pierwsze starcie z decoupagem na tkaninie. 
Wygrałam, choć łatwo nie było. Tak wyglądały przed i tak po mojej ingerencji:



I wciągnęło mnie całkowicie. Już mam trzy koszulki przygotowane do zdobienia:)
A trampki też chętnie jeszcze zrobię!





 A zaczęło się tak:

Jakiś czas temu wymyśliłam, że nie chcę oryginalnych, drogich trampek - wiadomo, jakiej firmy...
Sama sobie zrobię lepsze. A jeśli mi nie wyjdą, to nie będzie szkoda tych 40 zł, które wydałam na zakup białych butów.
Dużo czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniego wzoru na serwetkach. Ale w końcu znalazłam! I to serwetki, które już kiedyś oglądałam, ale nie kupiłam wtedy. Czekały na swój czas:) Dobrze, że jeszcze były w sklepie...



Zdobienie i wykończenie zajęło mi około 6 godzin, nie licząc czasu na schnięcie kleju. Niedużo, choć z drugiej strony to były 2 wieczory na klejenie i ostatni dzień na wykończenie - prasowanie, sznurowanie i impregnowanie, czyli trzy dni!



Jak widać na zdjęciach, każda strona jest inna, ale wcale to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie!
Im więcej kwiatków, tym lepiej :)





W każdym razie, do zrobienia takich kolorowych trampek potrzebne są:
- białe trampki
- serwetka papierowa
- klej na tkaninach
- pędzel do kleju
- żelazko
- impregnat waterproof
To wersja maxi. Można ograniczyć się do trampek, kleju z pędzlem i serwetki, ale wtedy wzór może być nietrwały. A wiadomo, to są trampki, które czasem i w kałuży mogą wylądować...  Więc lepiej jest je zabezpieczyć. 

 

(poniżej przedstawiam całą serwetkę i wycięte wzory, które zostały mi z ozdabiania, tak więc do zrobienia moich trampek potrzebna była mi calutka gęsto zapełniona kwiatkami serwetka)

Krok pierwszy.

Jak to z decoupagem się zaczyna - z wybranej serwetki wycinamy wzory. Kto jaką techniką woli - można nożyczkami wyciąć, wyrwać lub oznaczyć pędzelkiem z wodą i wyrwać. Ja wycinałam, bo wzór był dość gęsty i nie chciałam porwać serwetki. Wycięte wzory przykładamy i dopasowujemy do trampek. Odrywamy dwie spodnie warstwy serwetki i zostawiamy tylko wierzchnią.

  

Krok drugi. 


Przykładamy nasz wycięty wzór do trampek, ostrożnie uważając, by nie schodził na boki. Szerokim pędzlem nakładamy klej na dekorację i przyklejamy do tkaniny. Powoli i ostrożnie, bo to dość delikatna materia, taka pojedyncza warstwa serwetki... Jeśli coś nie wyszło, to zdzieramy i przyklejamy nowy wzór. Puste miejsca uzupełniłam malutkimi kwiatuszkami, listkami i serduszkami.

Robiłam tak, że najpierw przykleiłam dekorację na jedną stronę jednego buta, potem znowu jedna strona drugiego buta, by klej na pierwszym trampku zdążył przeschnąć. Potem znowu pierwszy but i druga strona, a na koniec druga strona drugiego buta. W jeden wieczór zrobiłam tylko cztery strony. Kolejnego dnia, gdy klej już całkiem wysechł, ozdobiłam język i tył trampek. I znowu zostawiłam na noc do wyschnięcia. 


Krok trzeci.

Prasowanie trampek.
I to wcale nie jest śmieszne. 
Ani łatwe... 
Ale za to z pewnością ciekawe doświadczenie :)

Ustawiamy żelazko na dwie kropki (jedwab/wełna) - zależy od ustawień żelazka. Oczywiście bez pary, bo ona jest tu niepotrzebna. 


Prasujemy najlepiej na desce do prasowania rękawów, tej małej i wąskiej. Jak się da i ile się da wyprasować. Krótko prasujemy, by nie spalić kleju. Tak około minutki.
Zaczęłam prasowanie od języka, który był najłatwiejszy. Potem boki - ale tylko w miarę możliwości, choćby czubkiem żelazka między dziurkami. Na koniec szew na pięcie.

Po wyprasowaniu sznurujemy.


Krok czwarty.



Mamy już prawie gotowe trampki.
Na koniec naszej pracy z nimi spryskujemy je impregnatem. 
Takim wodoodpornym do odzieży.

(Ja mam z serii W5 z Lidla, waterproofing spray. Każde buty z tkaniną przed sezonem spryskuję i dzięki temu nie brudzą się tak bardzo.) 

Czekamy, aż przeschnie. 

I oryginalne, jedyne w swoim rodzaju trampki gotowe!

Teraz już je zakładamy i ruszamy w miasto!




Tak oto w czterech krokach, pokrótce opisałam powstawanie moich nowych kolorowych butów.

A teraz minigaleria :)
  

 





Jeśli ktoś się zdecyduje na zrobienie takich samodzielnie, to proszę o przesłanie zdjęcia na mój e-mail: malgorzata.adamowicz@gmail.com 
lub o wklejenie fotografii w komentarzu.














Uwaga!
Trampki wyprałam w pralce w 30 stopniach. Z drżeniem serca otwierałam pralkę i... Super! Wszystkie wzorki zostały, trampki przeżyły i decoupage został, przetarty trochę, ale to od noszenia :)Tylko niestety biały już nie jest taki biały...
A na dowód - zdjęcia po praniu:

 


1 komentarz:

  1. Genialne!!!!!!!!! Bardzo dziękuje za pomysł. Podejmę wyzwanie a córka, chyba oszaleje. Jeśli oczywiście, wszystko sie uda:)
    Pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 dobra gospodyni dom wesołym czyni , Blogger