12 sposobów na oszczędzanie, czyli jak to robi gospodyni

Styczeń i nowy rok - planujemy, zarzekamy się, postanawiamy. Albo śmiejemy się z tych, co planują, zarzekają się i postanawiają. O ile nie oceniamy żadnej ze stron, to zdecydowanie jesteśmy za zmianami, w szczególności tymi pozytywnymi. I za każde postanowienie - czy to noworoczne czy jakiekolwiek inne w jakimkolwiek terminie - trzymamy kciuki. 
Aby ułatwić postanowienie "będę oszczędzać w 2019", zebrałyśmy garść porad, które my stosujemy z większym lub mniejszym sukcesem. A na pewno pracujemy nad tym, aby nasze oszczędzanie było bardziej efektywne. 



Jak oszczędzać pieniądze? Tekstów o tym jest całe mnóstwo.
Począwszy od sposobów na efektywniejsze zakupy, kończąc na sposobach oszczędzania na rachunkach. Nasze przemyślenia nie będą odkrywcze, ale zebrałyśmy to, co sprawdza się u nas lub chciałybyśmy, aby działało u nas (sprzedaż niepotrzebnych rzeczy...).


1. Ewidencja wydatków i przychodów

Aby powiększyć stan naszych oszczędności powinniśmy na początek wiedzieć, jakie mamy wydatki i zastanowić się nad tym, gdzie można coś uszczknąć. My od 2012 roku posługujemy się prostą tabelą w Excelu. To jest 7 lat!!!

Aby jednak to robić, trzeba być konsekwentnym i wpisywać wszystkie kwoty z paragonów. A co za tym idzie - zawsze brać paragony (z uwagi na wykonywany zawód - tym bardziej polecamy branie paragonów, choć Gosia to nie Małgosia z Bartoszyc).

Tabelę udostępniamy.
Kliknij POBIERZ i zacznij zapisywać wszystkie swoje wydatki.


Wszystkich kategorii jest 14, do których wpisane są formuły sumujące. Kategorie oczywiście można dowolnie nazwać. My mamy takie, które sprawdzają się u nas, ale oczywiście można nazwać je po swojemu lub zmienić jakąś na inną typu "dzieci", bo z wiadomych powodów my takiej kategorii wydatków nie mamy. Zostawiamy też jedną kategorię pustą - tu dowolną sprawę można wpisać (dzieci, alkohol, papierosy, hobby męża, urlop). Nasza tabela nie zawiera budżetowania, czyli ewidencjonujemy tylko wydatki, by wiedzieć, ile wydajemy.

Wnioski po kilku latach i słów kilka o samej kategorii:
Rachunki - każdy miesiąc zaczynamy od opłacenia rachunków. W tabeli wpisałyśmy przykładowe rachunki. Dzięki temu, że nazwa już jest, a po opłaceniu zamieniana jest na kwotę, pamiętamy o tym, żeby zapłacić wszystkie rachunki, nawet te, które przychodzą w ciągu miesiąca. Bo jeden rzut oka na tabelę i już wiemy, że wisi do zapłaty rachunek za telefon.
Jedzenie - zdziwione jesteśmy, że tyle wydajemy na jedzenie, ale nie jesteśmy w stanie zejść z kosztów, bo odkąd staramy się planować i przewidzieć, ile zjemy, aby nie marnować spożywki, to również chcemy jeść zdrowiej i ekologicznej, starannie wybierając produkty, to koszty pozostają prawie niezmienne. Może to być również kwestią tego, że wszystko drożeje.
Kosmetyki - to rzeczy niezbędne do higieny osobistej (żele pod prysznic, szampony, chusteczki higieniczne, papier toaletowy i inne kosmetyki), jak i te zbędne też. Wpisujemy tutaj również koszt za fryzjera, kosmetyczkę. Widać zmianę po podwyżce w pracy - czyli bardziej dbamy o siebie. 
Chemia - to wszystko to, czego używamy do sprzątania i prania. Zaskakujące, ale jest to w naszym budżecie naprawdę niewielki wydatek, około 700 złotych rocznie. 
Dom - niepojęte za to jest, ile wydajemy na dom, na te wszystkie świeczki, doniczki, kwiatki. Fakt, że jest tu też zawarte nasze hobby i wszystkie koszty na elektronarzędzia, produkty do pomysłów blogowych, to jednak sumę tych wydatków przemilczymy... 
Ubrania - to jest zdecydowanie kategoria nad którą mogłybyśmy popracować... Szafa pęka w szwach, a my dokupujemy nowe. Więc to nasze postanowienie noworoczne - ogarniamy szafę i ciuchy.
Samochód i paliwo - to dwie osobne kategorie, bo chciałyśmy dokładnie wiedzieć, ile wydajemy na gaz i benzynę, a ile na akcesoria i naprawy auta. Niestety, potrzeba samochodowa jest silniejsza. Gdybyśmy mogły dojeżdżać komunikacją zbiorową do pracy, to tak byśmy zrobiły. Niestety, autobusy nie jeżdżą. Jedyną formą oszczędności jest umawianie się ze współpracownikami na dojazd wspólny na zmianę. I tak robimy. Choć najtańszy w utrzymaniu jest samochód służbowy.
Rozrywka - to urlopy, wyjazdy, koncerty itp. Koszt z roku na rok coraz wyższy. I chyba dobrze, bo po to też pracujemy, by odpoczywać w ciekawy sposób. I oszczędności zbieramy właśnie na tę kategorię. 
Zwierzęta - pies kosztuje znacznie więcej niż dwa koty razem wzięte. Wydatki na zwierzaki zwiększyły się niemal trzykrotnie odkąd zamieszkała z nami Birmina. 
Prasa, książki, płyty - jako humanistki wydajemy sporo na te rzeczy. A tak łatwo ograniczyć wydatki - książki wypożyczać w bibliotece, muzyki słuchać w internecie. 
Leki - po pierwszym roku uzupełniania tabeli znacznie ograniczyłyśmy wydatki na leki. Kupujemy tylko wtedy, gdy jesteśmy chore. Suplementy diety zamieniłyśmy na zdrowsze odżywianie. Ale wpisujemy w tę kategorię również wizyty lekarskie prywatne, jak i koszt leczenia ortodontycznego Gosi.
Inne - wydatki, których nie jesteśmy w stanie przypisać do żadnej kategorii, są to prezenty, składki w pracy, wpłaty charytatywne, koszty zniczy i stroików na groby.

Po wieloletnim stosowaniu tabeli wiemy, ile wydajemy i na co. Co jest naszą piętą achillesową, gdzie musimy się pilnować z wydatkami, a nad czym zastanowić. A przede wszystkim pomyśleć nad tym, co zrobić, aby sumy w części z wydatkami się zmniejszały. I o tym w dalszej części, czyli...


2. Chodzimy a nie jeździmy na zakupy

Chodząc na zakupy, a nie jeżdżąc na nie samochodem, kupujemy mniej, bo tylko tyle, ile damy radę przynieść w rękach.

To się naprawdę sprawdza. Zauważyłyśmy to w pierwszych miesiącach posiadania psa. Nie chcąc zostawiać psa na długo samego (bo Niunia broiła), chodziłyśmy na szybkie zakupy. Kupowałyśmy tylko to, co niezbędne. Ale odkąd pies przyzwyczaił się do długiego zostawania w domu, my wróciłyśmy do zakupów samochodem. Mimo wszystko - staramy się ograniczyć samochodowe wyjazdy na zakupy do średnio dwóch tygodniowo i to tylko są zakupy w dyskontach.
Sklepy wielkopowierzchniowe i centra handlowe szczęśliwie ulokowane są kilkadziesiąt km od naszego miejsca zamieszkania. W innym wypadku - unikałybyśmy ich jak ognia. A w razie potrzeby jeździmy tam, ale są to zaplanowane i bardzo celowe wyprawy.


3. Lista zakupów i zakupy robione przez jednego z domowników


Lista zakupów to genialny wynalazek. Zapisujemy tylko to, co nam potrzeba, idziemy do sklepu i tylko to kupujemy, co jest na liście. Proste? No nie bardzo...  

Jeśli jeździmy razem, to pozwalamy sobie na więcej, pobłażamy sobie - "Patrz Ilo! Jakie piękne wiertła! Chcesz?" albo "Gosiu, czy widziałaś tę pościel? Świetne wzory". Jeśli zakupy robi tylko jedna z nas, to kupuje tylko produkty z listy. Pewnie podobnie jest, gdy chodzi się na zakupy z dziećmi, bo ileż to razy widziałyśmy rozhisteryzowane dziecko, które "chce" nową zabawkę czy kinder jajko, a rodzic cierpliwie się na to godzi. A ile to dodatkowego i niepotrzebnego wydatku!



4. Filtrowana woda zamiast butelkowanej


Wodzie filtrowanej poświęcimy cały osobny post w lutym. Ale pokrótce w kilku słowach dlaczego opłaca się taka zmiana. Po pierwsze koszt zakupu dzbanka to koszt jednorazowy, do tego dochodzą koszty wymiany filtra - załóżmy 10 zł miesięcznie. Woda, którą kupowałyśmy kosztuje 0,69 zł za butelkę, a kupowałyśmy jej miesięcznie co najmniej 4 zgrzewki, czyli 24 butelki, co daje 16,56 zł. Może różnica niewielka, ale rocznie jest to około 80 zł. Po drugie - filtr jest lekki, a wnoś tę wodę zgrzewkami do domu! Po trzecie - przechowuj wodę butelkowaną gdzieś, gdzie będzie dostępna, ale nie będzie przeszkadzać. A po czwarte - wynieś opakowania po wodzie do kontenera na plastik. A po piąte - a gdy nie ma tej wody, którą kupujemy? Więc woda filtrowana jest tańsza, zawsze dostępna i nie zajmuje tyle miejsca w domu. No i dodatkowo możemy jej używać nie tylko do picia na surowo, ale również do gotowania, jak i do podawania zwierzakom.



5. Promocje. Ale ostrożnie

Chętnie korzystamy z promocji. Pozwala się to nam poczuć jak myśliwy na łowach, ale mamy taki swój sprawdzony sposób, jak nie dać nabrać się na chwyty marketingowe. Zadajemy sobie proste pytanie "Czy gdyby ta rzecz, którą chcemy kupić, nie była w promocji, to nadal chcielibyśmy ją kupić?" I sprawa jest bardzo prosta, bo jeśli odpowiedź jest twierdząca, to daną rzecz nabywamy, a jeśli odpowiedź brzmi "nie", to odkładamy na półkę. Streszczenie tego punktu brzmi - nie postępujemy według maksymy "Grażyna kupuj, bo tanie".



6. Mrożenie warzyw i owoców w sezonie gdy są tańsze

Papryka, cukinia, dynia, pietruszka, włoszczyzna, truskawki, maliny, borówki - z powodzeniem można kupować i mrozić, gdy są tańsze, czyli latem, w sezonie. Może takiej mrożonej papryki nie zjemy na surowo, ale do gulaszu lub innej potrawy sprawdzi się znakomicie. Truskawki i inne owoce mrożone super nadają się do musów, ciast i deserów.
Jedynym problemem może być pojemność naszej zamrażarki. Natomiast alternatywą dla mrożenia są domowe przetwory w słoikach.


7. Sprzedajemy niepotrzebne rzeczy

Nam się nie przydadzą, ale ktoś może właśnie tego szukać. I w drugą stronę. Nie musimy zawsze kupować nowych rzeczy, poszukajmy na aukcjach czy lokalnych stronach sprzedażowych - może ktoś sprzedaje coś czego szukamy. Zawsze będzie to tańsze niż nowe. Ważne, aby było w dobrym stanie. I żeby było to właśnie nam potrzebne.


8. Kupujemy prezenty dla bliskich cały rok

Czy są to prezenty urodzinowe czy pod choinkę, to słuchamy uważnie i kupujemy wtedy, gdy są dobre ceny, bo często przed świętami Bożego Narodzenia ceny są wyższe niż choćby we wrześniu czy październiku. Dzięki takim działaniom też nie obciążamy nadmiernie budżetu w grudniu.


9. Rachunki

Płacimy przez internet, czyli oszczędzamy na koszcie przelewu na poczcie czy w placówkach bankowych. Faktury dostajemy na mejla, gdyż firmy telekomunikacyjne często obniżają koszt abonamentu za opcję "faktura elektroniczna". Segregujemy odpady - koszty za segregowanie są zdecydowanie niższe niż odpadów zmieszanych. Wymieniamy żarówki na ledy - zużycie energii znacznie spadnie. Nie prasujemy pościeli i większości ubrań, prasujemy tylko to, co jest faktycznie wygniecione jak koszule czy spodnie na kant, czyli obniżamy rachunek za energię elektryczną. Oszczędzać wodę też możemy na różne sposoby, jak choćby poprzez zakręcanie wody podczas mycia zębów, mycie naczyń w zmywarce, ładowanie pełnego wsadu do pralki, używanie wody po gotowaniu jajek i przegotowanej z czajnika do podlewania kwiatów, sikanie pod prysznicem. Oszczędzanie możemy też traktować jak opłacanie kolejnego rachunku, czyli po otrzymaniu wypłaty od razu przelewamy ustaloną kwotę na konto oszczędnościowe.



11. Płacenie gotówką

Wydajemy mniej płacąc gotówką. Ale pamiętać, by zawsze mieć pieniądze przy sobie może być problematyczne... No cóż, mimo wszystko widzimy różnicę w zakupach, a w szczególności w myśleniu o zakupach. Na karcie nie wiemy, ile mamy i ile wydajemy, bo są to jakieś abstrakcyjne liczby i zazwyczaj w domu dopiero dziwimy się, że aż tyle wydałyśmy. A z gotówką w ręku trudniej się rozstać, więc myślimy już o tym będąc w sklepie i wybierając towar.



11. Drobny system oszczędzania - 1, 2 i 5 zł

Ponadto, gdy już płacimy gotówką, to mamy taki system oszczędzania - monety 1,2 i 5 zł odkładamy do skarbonek. Złotówki są na wydatki Gosi, dwuzłotówki na potrzeby Ilony, a pięciozłotówki na urlop. W ten sposób niewielkim kosztem w ciągu jednego roku uzbierałyśmy ponad 600 zł dodatkowych pieniędzy na urlop, a z tych złotówek i dwójek - kupiłyśmy bez obciążania domowego miesięcznego budżetu sporo rzeczy (porcelanowy serwis obiadowy, komplet garnków, dużo różnych elektronarzędzi, a nawet ten motyw na bloga jest z oszczędności). System bardzo się nam sprawdza od wielu lat i żałujemy, że tak rzadko płacimy gotówką.



12. Cel oszczędzania

Jednak uważamy, że najbardziej motywuje nas nazwanie celu oszczędzania. Gdy postanowimy sobie, że zbieramy pieniądze na konkretny cel, jest nam łatwiej zebrać potrzebną gotówkę. Czy to dość drogi cel jak choćby podróż do Meksyku, czy bardziej przyziemny jak przykładowo ekspres do kawy, to nazwanie celu oszczędzania, ułatwia nam jego osiągnięcie. Tylko po zebraniu potrzebnych środków - spełnijmy nasz cel. To jest nasza nagroda!




To tyle. Tylko albo aż. Mamy nadzieję że i nam łatwiej będzie się oszczędzało, gdy sformułowałyśmy nasze sposoby (jak i cele) i je opublikowałyśmy. 
A Tobie życzymy, aby udało się wprowadzić jak najwięcej sposobów na oszczędzanie pieniędzy, a przede wszystkim niewydawanie ich na głupoty. Choć i głupoty czasem są potrzebne...

Na koniec raz jeszcze - kliknij POBIERZ TABELĘ DOMOWEGO BUDŻETU
i zacznij spisywać swoje wydatki.

7 komentarzy:

  1. Bardzo trafny wpis, mnóstwo osób ma problem z oszczędzaniem. Ja ciągle się uczę tej sztuki i w ciągu roku staram się zaoszczędzić 10 tysięcy ale wiem że można o wiele więcej zdziałać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zeszłym roku postanowiłyśmy sobie, że konto oszczędnościowe powiększy się o 10 tysięcy. Ledwo, ale udało się! Ten cel bardzo nas zmotywował i dlatego postanowiłyśmy działać dalej i również nadal uczymy się oszczędzać. Dlatego trzymam kciuki za zaoszczędzone pieniądze!

      Usuń
  2. Oszczędzanie jest ważne, trzeba umieć zarządzać domowym budżetem i można się tego nauczyć. Ja przygodę z oszczędzaniem zaczęłam dość późno, ale cieszę się, że w końcu udało mi się zmotywować do działania. Porady bardzo przydatne dla początkujących, ciekawy blog, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadanie nadwyżki w domowym budżecie, to większe poczucie bezpieczeństwa, spokoju, warto mieć oszczędności. Ja je gromadzę sukcesywnie od kilku lat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprzedawanie starych lub niepotrzebnych rzeczy to zdecydowanie najlepsza opcja na stworzenie nadwyżki w naszym budżecie. Sama się tego nauczyłam, zaczęłam sprzedawać ubrania których już nie nosiłam. Dużo nie zarabiam na tym jednak nawet taka nadwyżka to coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 dobra gospodyni dom wesołym czyni , Blogger