Minusy posiadania zwierząt - zwierzę to nie zabawka

Zbliżają się święta. Będziemy bliskim wręczać prezenty. Mam nadzieję, że nikomu z Was do głowy nie przyjdzie dać w prezencie-niespodziance małego ślicznego pieska lub przesłodkiego kociaczka... Zwierzę to nie prezent. Przygarnięcie lub kupienie z hodowli pupila powinno być świadomą konsekwencji decyzją.
Zwierzę to nie zabawka. Zwierzę to zobowiązanie na całe życie.
Zastanów się, czy na pewno tego chcesz!


Chcę, abyście czytając to, wiedzieli jakie są zagrożenia, wady, konsekwencje związane z przygarnięciem pupila.
Post jest o minusach, bo plusy są oczywiste!

Jestem miłośniczką zwierząt i zwolenniczką surowych kar za znęcanie się nad zwierzętami. Nie rozumiem, jak można krzywdzić zwierzęta i dzieci, bo jedne i drugie to istoty bezbronne, całkowicie poddane woli swojego opiekuna. Właśnie - OPIEKUNA!
To my decydujemy, jaki jest nasz zwierzak - jak go wychowamy, na co mu pozwolimy, jakie wyznaczymy granice, choć to i tak tylko zwierzę - nie rozumie, nie przewiduje konsekwencji. Ale kocha nas i ufa nam. Jest dla nas, żyje dla nas.

 
(nasz cały przychówek - Kira z Zazą i Birma)

My nie wyobrażamy sobie naszego domu bez zwierząt. A mamy trzy zwierzaki. Dwie kotki, dachowce i pies - sunia labrador retriever. Są już od wielu lat i będą z nami do końca swojego życia. Nie zamieniłabym i nie oddałabym za nic na świecie. Kochamy nasze futrzaki nad życie.
Ale decydując się na przygarnięcie pierwszego kota, nie wiedziałyśmy, co nas czeka. Dopiero drugi kot to była świadoma decyzja. A pies... To zupełnie inna historia! Ale decyzja bardzo świadoma i podjęta z całym bagażem konsekwencji związanych z posiadaniem psa...

  
(nasz cały przychówek - Zaza, Birma i Kira)

Dlatego chcę Wam ułatwić podjęcie decyzji.
Od chwili wejścia do domu psa, kota, fretki czy innej żywej istoty - zmienia się wszystko. Począwszy od brudzenia w domu, zniszczonych mebli, poprzez wydatki i sprzątanie kupek, aż po zmianę naszego dotychczasowego życia.

 
(spacer z psem po okolicach Braniewa)

PLUS: Nowe znajomości
Znamy wszystkich sąsiadów, a na pewno tych też mających zwierzęta. Poznajemy ludzi na spacerach, u weterynarza, w sklepie zoologicznym, na portalach społecznościowych, forach...
MINUS: Nowe znajomości!
Na spacerach wiele osób pcha się z rękami do naszego pieska, bo taki śliczny, taki grzeczny, taki zadbany i chce pogłaskać. A my wiemy, że albo nasz pies tego nie lubi, albo go stresuje taka sytuacja, albo my tego sobie po prostu nie życzymy, czy też nie chcemy zatrzymywać się co 10 kroków, bo ktoś chce pogłaskać pieska. A co będzie, gdy ugryzie albo skoczy łapami i ubrudzi? Ludzie nie potrafią tego zrozumieć. I to ludzie są tym minusem.

 
(zwiedzamy razem z psem - Lawendowe Pole i Kościerzyna)

PLUS: Spacery
Ruch to zdrowie. O dobroczynnym wpływie spacerowania pisać nie będę. Spacer z psem to przyjemność.
MINUS: Spacery!
Bez różnicy jaka jest pogoda, jakie mamy samopoczucie oraz czy jesteśmy zdrowi - psa wyprowadzić na spacer trzeba. Trzy razy dziennie przynajmniej. W deszcze, śniegi, mrozy, ślizgawicę, pluchę, wichurę, upał (choć z upałem trzeba uważać). Idziemy, bo dla naszego psa nie ma złej pogody. A my po prostu kupujemy dobre outdoorowe kurtki wiatro- i wodoszczelne i wyprowadzamy psa. A są takie psy, które potrzebują dużo ruchu, z którymi trzeba biegać po kilka czy kilkanaście kilometrów. Bo jak nie, to rozniosą nam mieszkanie. I my z naszą labradorrą spacerujemy rano minimum godzinę, bo ona tego potrzebuje. A potem jeszcze dwa razy po 20-30 minut. I znamy doskonale całą okolicę, wszystkie ścieżki, chodniki, parki, ogródki działkowe. A gdy się nam nudzi "urban-walks" to jedziemy do lasu.

 
 
(spacery, ścieżki, stawy, oczka wodne...)

MINUS: Niebezpieczeństwa - przystosowanie domu do zwierzęcia
Mając zwierzęta trzeba przystosować mieszkanie do zwierząt, bo one nie przystosują się same. Dlatego kotom trzeba zapewnić drapak do drapania, i to nie niski, a co najmniej na 160 cm wysokości i to koniecznie z sizalowym sznurkiem, bo inaczej naszą ulubioną kanapę pozaciągają i zniszczą. Należy zabezpieczać okna i zamykać je, gdy wychodzimy z domu, bo kot może się zawiesić lub wypaść. Gdy wypuszczamy kota na balkon, to musi on być też zabezpieczony, najlepiej siatką. W domu czasem warto lżejsze meble przymocować do ścian, bo mogą się przewrócić podczas zabaw szalejącego kociaka. A wszystkie kable dobrze jest pozabezpieczać, bo mogą paść ofiarą zębów psa lub domowego gryzonia. Powinniśmy mieć również tylko bezpieczne dla zwierząt rośliny, bo niektóre są trujące, jak na przykład gwiazda betlejemska (poinsecja).
A pies, jeśli ma nie szukać rozrywek w domu (zjedzone krzesła), to spacer musi być na tyle atrakcyjny i długi, by pies zmęczony wrócił i w domu już tylko odpoczywał.

  
(bezpieczeństwo zwierzaków zależy od nas)
 
(pies ma klatkę, a koty drapak - nasz drapak to oczywiście handmade)

MINUS: Częstsze sprzątanie w domu
Zwierzaki brudzą. Jest piasek po spacerach przynoszony na psich łapach, są drobinki żwirku z kuwety wyniesione na kocich łapach, jest sierściucha na kanapie, na pościeli, na meblach, w lodówce - wszędzie (dziś wyjęłam sobie jeden koci włos z oka!)! Nawet najbardziej wyczesany zwierz i tak gubi sierść. No, chyba że ma włosy, to takiego problemu nie ma. Pochlapana podłoga w okolicy miski z wodą... - już wiem, że polerowanych na wysoki połysk płytek w kuchni nie kłaść (niestety za późno). U nas też mata pod miskę nie sprawdziła się, bo została zjedzona przez labradorrę, ale myślę, że inne psy mogą nie zwrócić na nią uwagi, a taka mata to dobra osłona podłogi.
Sprzątamy również kupy - psie na spacerach, a kocie z kuwety. Klatki małych zwierząt też trzeba sprzątać, bo to żywe stworzenia i wydalają produkty przemiany materii. Więc jeśli ktoś jest wrażliwy, to niech lepiej sobie pluszaka kupi lub drogą, ale doskonałą japońską zabawkę.

 
(tak wygląda szczęśliwy i brudny pies, a tak podłoga szczęśliwego psa)

MINUS: Zniszczenia, uszkodzenia...
Zdjęcia najlepiej zobrazują to, co może się stać. Poniżej są wyczyny tylko i wyłącznie naszych domowych zwierzaków, które i tak uważamy za grzeczne. Brakuje zdjęć trzech zjedzonych myszek od komputera i mojego nowiutkiego telefonu...

 
(bo spacer był za krótki)
 
(truskawki były smaczne, miska i kable nie bardzo...)
(a gdy kot się przejdzie po klawiaturze...)

MINUS: Kota nie wyszkolimy
Szkolenia dla psów są fantastyczną sprawą. Warto zorganizować się i zapisać psa, a w zasadzie przede wszystkim siebie, na szkolenie psa. Dzięki temu nasz zwierzak będzie ułożony, będzie znał swoje miejsce w stadzie, my będziemy lepiej rozumieć psa, będziemy wiedzieć, jakie ma potrzeby, co znaczy jego zachowanie i jak z nim postępować. Kota nie wyszkolimy.

 
(kot i tak zrobi, co będzie chciał)

MINUS: Wydatki
Oprócz oczywistych wydatków związanych z utrzymaniem zwierzęcia (wyżywienie) trzeba doliczyć wszystkie niezbędne akcesoria, czyli legowisko, smycze, obroże, żwirki, transportery, miski, akcesoria do zabawy i pielęgnacji i wiele, wiele innych. Choć tak naprawdę to dopiero, gdy pupil trafi do nas, to okaże się, czego potrzebujemy. Na przykład u nas powstała dodatkowa kategoria ręczników - ręczniki dla psa (używane po deszczowym spacerze lub po kąpieli).
A więc oprócz tych wyżej wymienionych oczywistych kosztów, dochodzą też koszty przystosowania mieszkania, wymiany ewentualnych uszkodzonych elementów (np. nasze krzesła), koszty związane z opieką nad zwierzęciem podczas urlopu bądź dodatkowe opłaty za zabranie zwierzaka ze sobą, a nawet, jak to było w przypadku naszym i psa, wymiana samochodu na taki z dużym bagażnikiem i klimatyzacją (po golfie III teraz mamy minivana).
Do kosztów należy doliczyć również opiekę weterynaryjną, a jest to koszt rosnący proporcjonalnie z wiekiem zwierzęcia i odwrotnie proporcjonalny do jakości pożywienia, którym karmimy naszego pupila...

 
(smycze i zabawki to tylko niewielka część wydatków)

MINUS: zostawianie psa samego w domu na czas pracy
Praca - idziemy do pracy na 8 godzin, 12 godzin plus dojazd do pracy. A co w tym czasie robi nasz pies? Nudzi się! I to strasznie się nudzi. A jakie mogą być tego konsekwencje? Wycie. Szczekanie. Drapanie. Kupa na dywanie. Zjedzone krzesło, drzwi, pralka...
Kot nie ma takiego problemu. Czasem może się zdarzyć, że z nudów i tęsknoty nasika na szafę, by sobie humor poprawić. Ale raczej nie ma większych problemów z kotami. I z mniejszymi zwierzętami też. Choć niektórzy radzą, by mieć dwa koty, bo wtedy oba kociaki wspólnie spędzają czas.
Najlepiej zabierać psa do pracy ze sobą. Ale raczej jest mało takich firm lub takich zawodów, gdzie możemy pracować razem ze swoim czworonogiem.

 
(dla kota najlepszym partnerem do zabawy jest drugi kot)
(zmęczony pies to grzeczny pies)

PLUS: Zmiana naszego życia
Pies zmienia nasze życie i to bardzo - spacerujemy, poznajemy różnych ludzi, wstajemy wcześniej, mamy bardziej regularny tryb życia.
MINUS: Zmiana naszego życia
Zwierzęta ograniczają naszą wolność, zmieniają nasze dotychczasowego życie. Już nie polecimy do Tajlandii na dwa tygodnie, chyba że ktoś zgodzi się wychodzić z naszym psem albo sprzątać kocią kuwetę. Na urlop wybierzemy raczej Polskę, i to najlepiej agroturystykę, bo psa można zabrać ze sobą, a na wsi pies się wyszaleje i wybiega. Na weekend kota można zostawić w domu, o ile będzie mieć pełną miskę, wodę i czyste ze trzy kuwety. Psa nawet na jeden dzień nie można zostawić, więc nie pojedziemy spontanicznie na cały dzień do innego miasta na zakupy czy w odwiedziny. Do znajomych mieszkających dalej jedziemy z psem. Chyba że ktoś sobie nie życzy, to nie jeździmy wcale. I to właśnie ostatni minus, o którym chcę napisać.

 
(urlop tylko z psem)

MINUS: ograniczenie liczby znajomych
W skrajnych przypadkach może się nam zmniejszyć krąg znajomych, bo okaże się, że ten uczulony, tamten nie lubi kotów, inny boi się psów, czy jeszcze coś innego. A może to jednak jest plus? :)

   
(nasz cały przychówek - Birma, Kira i Zaza)

I wiem, że jeśli ktoś z Was zdecyduje się na posiadanie zwierzęcia - pomimo tylu minusów - to też będzie szaleć i uwielbiać swojego pupila - jak my nasze fantastyczne "tałatajstwo".


Ale musimy wiedzieć i pamiętać o tym, że jesteśmy
odpowiedzialni za naszego zwierza. 
Jesteśmy winni naszym zwierzakom opiekę do końca życia, 
bo one nam podarowały całe swoje życie, 
nam ufają i nas kochają.



Pani Agnieszko Kępka, 
bardzo dziękuję za pomoc i rady 
udzielone podczas pisania tego bardzo ważnego dla mnie posta.

Agnieszka Kępka,
Międzynarodowy Sędzia Kynologiczny Prób Pracy, behawiorystka,
prowadzi szkołę dla psów Hauuu-Ward

3 komentarze:

  1. Super tekst. Wyczerpujący i taki prawdziwy. Czuć w nim pani miłosc do zwierząt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko miłość do moich futrzaków pozwala mi pisać o minusach, których na co dzień nie dostrzegam :)

      Usuń
  2. Fantastyczny artykuł. Wyczerpujący i taki prawdziwy. Czuć w nim pani miłosć do zwierząt. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń