Śniadanie na zdrowie - wiosenne kiełki


Było ciepło i wiosennie parę dni temu i Ilona zażyczyła sobie takie wiosenne śniadanie z twarożkiem i rzodkiewką. 
A że nie będę jej karmić sztuczną rzodkiewką ze sklepu, to wykiełkowałam ją!

Kiełki to samo zdrowie, nazywane są pokarmem życia. Zjadamy je w całości, więc żadne składniki się nie marnują w odpadkach. Poza tym - wszystko, co najlepsze - skumulowane jest w małej roślince. A smakują wyśmienicie!


 Dziś u nas szaro, pochmurno i deszczowo. Ale wiosenne śniadanie jest i mamy na talerzu kiełki rzodkiewki. 
Co mnie zaskoczyło, to faktycznie taka mała roślinka smakuje jak rzodkiewka! 


Najpierw należy je namoczyć. Rzodkiewkę około 4-5 godzin. Następnie wykładamy na ligninę, a jeśli jej nie mam (ja nie miałam), to w ściereczkę owinęłam watę i na tę ściereczkę wyłożyłam nasionka. 
Podlewamy, by podłoże było wilgotne. I jak widać - wyrosły!



Po około 7-10 dniach kiełki są gotowe. Teraz wystarczy je przepłukać, odrzucić te, które nie wykiełkowały i wykładać na kanapki posmarowane twarożkiem. I wcinać! Bo pyszne!

Jeśli nie zjemy całej porcji od razu, to można osuszone kiełki trzymać w lodówce do 7 dni.

 


Więcej informacji na ten temat w lutowym numerze Magnolii lub pod linkiem 

I w zasadzie to właśnie stąd mój pomysł na rzodkiewkę w marcu. A skoro rzodkiewka mi wyszła, to próbujemy dalej z kiełkami. Ale innych roślinek. Bo wkręca się takie jedzenie.
Teraz będę próbować kiełkowania w słoiku :) Bo poza frajdą przygotowania pysznego jedzenia - fajnie wygląda :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz